Kojarzysz mi się ze wszystkim, co było dobre w moim życiu. Ale teraz już wiesz, że... Tego nie ma. Ale za to codziennie wracają wspomnienia. I łzy, bo nadzieja, że to wróci chociaż po części strasznie boli. Zastanawiałam się, co się stanie, gdy znowu Cię spotkam. Gdy to się stało, to... nie stało się nic.
Teraz skupiam w sobie całą siłę woli, by nie poddać się. Żeby spłynęło na mnie coś, co pomoże mi podjąć decyzję, co da mi nowe nadzieje. Chcę znowu. Bo przy Tobie żyła moja dusza, a nie tylko ciało.
O mnie
niedziela, 29 listopada 2009
niedziela, 8 listopada 2009
ĆŚ
czwartek, 29 października 2009
surrender
Mowa wbijająca kolce, zadająca ciosy, a serce się rwie, by jej przerwać... Ale ono niestety nie ma głosu i siły przebicia, więc mowa wygrywa. Ciągłe nieporozumienia, pozorny brak zrozumienia i za dużo czytania między wierszami. Czas mija i nie widać szwów między porami...
piątek, 9 października 2009
patrz, jak dziwnie, było, a nie ma
Karmiąc się fałszywą nadzieją przechadzam się po miejscach gdzie wiem, że wcale Ciebie nie spotkam. Dłubię w pamięci, próbuję zrozumieć te rany. Co kiedyś sprawiało mi radość, teraz jest bólem nieznośnym. Szukam Cię po omacku, pragnę Twojej obecności. Gdy nawiedzasz mnie w snach, które na przekór nie są koszmarami, jestem szczęśliwa, ale budzę się ze straszliwym poczuciem codziennej beznadziejności, która kiedyś, choć taka sama jak teraz, była inna - z Tobą. Razem było jakoś łatwiej to wszystko znieść, byliśmy jak koła zębate, jeśli rozumiesz taką przenośnię. Nie powiem, że bym nie chciała, aby to wszystko wróciło, ale i tak by nie było tak samo. Trudno. Wiem to. Jednak wciąż pamiętam i będę pamiętać, ale nie poproszę: wróć. To nie w moim stylu. Jednak musisz wiedzieć, a może nawet się nie dowiesz, bo nie przeczytasz tego, jednak... Jednak powiem Ci, że jestem. I będę.
poniedziałek, 28 września 2009
naniewiść

Nienawidzę cię za to ciepło, za cudowne chwile i wspomnienia. Nienawidzę cię za szczerość, którą zostałam przez Ciebie obdarzona. Nienawidzę cię za ten punkt widzenia i wszystkie wspólne punkty odniesienia. Nienawidzę cię za to, że pokazałeś mi inny, lepszy świat i za to, że jestem dzięki temu lepsza. Nienawidzę cię za twoje odejście. Nienawidzę cię za powrót. Nienawidzę cię i kocham, chociaż nie powinnam i nie chcę. Nienawidzę cię kochać.
niedziela, 27 września 2009
bezbarwna tajemnica
piątek, 25 września 2009
....

Ból, tęsknota. To na nic. Wszystko stracone. A jednak możliwości jest wiele... A jednak nie, a jednak nie, nie, nie... Ból, tęsknota, to na nic. Nic już nie wróci. Carpe diem, albo myśl o przyszłości. Nie o przeszłości, choć to ona ma największy wpływ na Ciebie. A raczej miała. Nieistotne. Ból, tęsknota - to na nic.
środa, 23 września 2009
niedziela, 6 września 2009
szum
Byłeś na szczycie, a teraz nie znaczysz nic. Powiedz, jak to jest być Kimś Nikim? Co czułeś, gdy byłeś na górze? Gdy patrzysz na to z perspektywy czasu, z dna, co czujesz teraz? Ty, niedoceniony teraz, miałeś wielki wpływ na rozwój umysłów wielu ludzi. Teraz zapomniany obrastasz kurzem. Nie ma szans, byś się z tego podniósł, nie oszukujmy się. Przecież nikt o tobie nie zapomniał, a jednak jesteś zapomniany. Taka bezlitosna rzeczywistość, ale powiedz szczerze, boli?
wtorek, 1 września 2009
ból rozkoszy

Dlaczego tak jest, że zawsze zostaje w sercu taki cierń...
Drąży tunel do mózgu i nie daje spokoju.
Czasem zasypia, lecz nie na długo. Drzemie jak smok.
Budzi się i zieje ogniem większym niż ostatnio.
Pali się wtedy cała dusza. Cierpienie jest niezmierzone.
Umysł paruje i ulatnia się oczami, później już oczodołami.
Wypala oczy, traci się wszystkie zmysły. Powoli, wręcz niezauważalnie.
Powolny proces usychania – umierania. W męczarniach..
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
tak jak nie
Wiem, wiem, wiem... To był tylko sen, sen, sen... Chociaż realistyczny i dziwny, był nieprawdziwy jak prawdziwa jest rzeczywistość. Teraz jednak nie wiem, nie wiem, nie wiem, co jest prawdą, a co jest fałszem. Senna, senna, senna rzeczywistość- nie- rzeczywistość? Chłonę ją całą sobą, sobą, sobą... Mam tego konsekwencje... Uczucia prawdziwe- nie- prawdziwe tłamszę. Duszę w sobie, sobie, sobie... Zgniatam serce własną dłonią o parapet. Patrzę na kapiące krople krwi, krwi, krwi... Jest piękna. Jeszcze ciepła. Paruje, wyżera dziury w podłodze. Razem z nią paruje dusza i ucieka , ulatuje, ulatuje, ulatuje... Daleko gdzieś. Zawiesza się w dziwnej czasoprzestrzeni nieistnienia- istnienia... Krzyk, niemy krzyk w mojej wyobraźni rozdziera mi płuca, rozsadza czaszkę. Jest tylko cienką nicią, wstążeczką zaledwie, pajęczynką utkaną ze złych i dobrych wspomnień. Teraz chce uciec, uciec, uciec. By nigdy nie powrócić.
sobota, 15 sierpnia 2009
.
Oczyszczająca moc płaczu odkryła przede mną swą tajemnicę. Widziałam ludzi w deszczu. Też tam byłam. Mokliśmy razem, każdy z innego powodu. To my tworzyliśmy ten deszcz. Ale nie było tam jego. On nie był smutny z tego powodu. Ja też nie. Jak nazwać smutek, który nie jest smutkiem? Już dawno wypłukałam swe uczucia, tak jak chciałam być, ale nie mogłam oszukać swoich uczuć. Opanowałam kłamstwo i zmyślanie do perfekcji, by móc zachować siebie, ale nie opanowałam oszukiwania samej siebie. Mogłam tylko wmawiać sobie, że coś jest inaczej niż jest, ale to nie działało zbyt długo, czasem w ogóle nie działało. Zawsze spadała na mnie znienacka cała prawda. Uderzała we mnie tak po prostu. Nie dając mi szans obrony. Bezlitośnie. Nie winię jej za to. Musiałabym winić samą siebie. Ale wtedy nie wiedziałabym o co.
piątek, 7 sierpnia 2009
Złudzeniem sennym.
W końcu przyjdzie taki czas, że będę mogła mówić do Ciebie tylko szeptem, wyłącznie we śnie. Nie wiem, czy będziesz czuć moją obecność, ale ja będę Cię odwiedzać. Mam nadzieję, że mnie dobrze zapamiętasz, że będzie Ci brakować moich wad. Tego, że zostawiałam włosy na umywalce, stertę ubrań na krześle, porozrzucane wszędzie kosmetyki. Miewałam dziwne humory i często byłam wkurzająca. Ale jednak udawało Ci się ze mną wytrzymać. Bo jednak byłam ważna... Byłam zła i dobra. Mówię to wszystko bez żalu, bo po prostu wiem, że taki czas kiedyś nadejdzie. Chciałabym tylko, by został po mnie jakiś ślad. Dla Ciebie.
Zgubiłam skrzydła i biegam między planetami. Biegnę do mojego raju pachnącego snami.piątek, 13 marca 2009
...
Wiem, że nigdy nie będzie tak, jak kiedyś było. Już nigdy nie wróci ta osoba, ktora zajmowala miejsce w moim ciele. Wiem, że codziennie coś się zmienia, może niezauważalnie, ale wciąż ulegając przemianom, różnym; mniejszym i większym. I nie powiem: mam dość. To nic nie da, nic nie zdziałam. Chociaż kiedyś próbowałam z uporem maniaka, ciągle usilnie chciałam wygrać z nieuchronnym, nieubłaganym światem. Teraz przestałam walczyć, przyjęłam pasywną postawę i... to już koniec. Nigdy nie wygram. Równie dobrze mogłabym walić pięściami w twardą ścianę łamiąc rece ale ścianie nie robiąc nic...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



