O mnie

Moje zdjęcie
Jest fajnie i będzie fajnie.

wtorek, 14 grudnia 2010

Tak nagle, niewiadomo skąd stałam się kimś innym. Myślę o sobie inaczej, inaczej siebie postrzegam. Inaczej, a jednak tak samo. Widzę, jak wspomnienia przewijają się przed moimi oczmi, gdy zasypiam, jak tracę bezpowrotnie te chwile, jak uciekają mi przez palce niczym ciepły piasek. Tęsknię. Ślady na śniegu wydają się jeszcze ciepłe, chociaż to już nie ta zima. Tęsknię.

wtorek, 26 października 2010

środa, 29 września 2010

Po raz pierwszy od wielu dni widziałam ją szczęśliwą. Roześmiana nabierała energii, z każdym dniem wyglądała lepiej. Jej poszarzała twarz nagle stała się pełna życia i wigoru. Jednak jej szczęście, którym tryskała zostało okupione cierpieniem. Nie było to jednak istotne w tej chwili, nawet pokój odwiecznego konfliktu ze samą sobą, w którym żyła był spokojniejszy. Patrząc w lustro widziałam inną twarz. Ale stłukłam lustro.

wtorek, 3 sierpnia 2010

changes


Chciałabym, żeby już nikt nigdy mnie nie uwielbiał. Żebym żyła jak chcę. Zachłysnęła się życiem i chwilą doczesną i umarła śmiercią wczesną. Ale najpierw chcę pozbyć się serca, które jest doprawdy żałosne i zbyt wiele razy przeżyło uniesienia miłosne.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

.*.*.*.

Martwię się o Ciebie dniami. Martwię się o Ciebie nocami. Zjadam Cię swoimi snami. Nigdy Cię nie witam, ale żegnam czasami. Marzę, by spotkać Cię za swoimi plecami, gdy zaczepiasz mnie jak dawniej stukając palcami... 

niedziela, 30 maja 2010

W wyjątkowym, takim nostalgicznym nastroju... Na myśl o Tobie drży mi serce, gryzę swoje palce z bezsilności bo ta nostalgia jest nie do pokonania. Mimo wszystko już nie jestem zawzięta, wszystko mnie opływa. Będę teraz walczyć tylko o ulotne przyjemności, egoistyczne przyjemności, nie mam jeszcze dość wykorzystywania ludzi. Czuję się królową swojej głowy, teraz już nikt niema do niej dostępu. Tak mi dobrze, tak cicho i spokojnie, śpiąco... To przez was zatkałam swoje uszy, niedługo zamknę też oczy, bo nie mogę patrzeć na ruchy waszych warg.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Nie czuła się na siłach, by chociaż podejść. A w moich snach była taka odważna, namiętna, oddawała się pocałunkom z  n i m , chociaż sama nie była skłonna w to uwierzyć, ja w to nie wierzyłam. Ja chciałam go zabić, sprawić, żeby nigdy nie wrócił, tak go nienawidziłam. Dlaczego ona i  o n ? To przecież niemożliwe! Nawet we śnie. Gdyby jej się to przyśniło, a nie mnie, to na pewno po obudzeniu wybuchnęłaby śmiechem. Ja jestem zniesmaczona.  O n  śmiał mi się w twarz, szydził ze mnie i z niej, ale ona tego nie widziała. Tak naprawdę zależało mu na mnie, ale potem zrobił właśnie to, czego nie powinien. Wziął ją w ramiona i bezczelnie całował. Nie byłam zazdrosna, byłam wściekła, że odważył się pokazać w moim domu, że odważył się jej dotknąć. W bezsilnym ataku rzuciłam się na  n i e g o  z pięściami, zaczęłam go kopać, ale ktoś mnie odciągał, a  o n  nie przestawał jej całować. Ona na początku tylko prostestowała, ale chyba potem ją zwyczajnie zatkało. Tzn. to on ją zatkał, jeśli ująć rzecz dosłownie. ***


Boję się swoich snów, są coraz bardziej rzeczywiste, chociaż (na pozór?) tak nierealne...