Nie czuła się na siłach, by chociaż podejść. A w moich snach była taka odważna, namiętna, oddawała się pocałunkom z n i m , chociaż sama nie była skłonna w to uwierzyć, ja w to nie wierzyłam. Ja chciałam go zabić, sprawić, żeby nigdy nie wrócił, tak go nienawidziłam. Dlaczego ona i o n ? To przecież niemożliwe! Nawet we śnie. Gdyby jej się to przyśniło, a nie mnie, to na pewno po obudzeniu wybuchnęłaby śmiechem. Ja jestem zniesmaczona. O n śmiał mi się w twarz, szydził ze mnie i z niej, ale ona tego nie widziała. Tak naprawdę zależało mu na mnie, ale potem zrobił właśnie to, czego nie powinien. Wziął ją w ramiona i bezczelnie całował. Nie byłam zazdrosna, byłam wściekła, że odważył się pokazać w moim domu, że odważył się jej dotknąć. W bezsilnym ataku rzuciłam się na n i e g o z pięściami, zaczęłam go kopać, ale ktoś mnie odciągał, a o n nie przestawał jej całować. Ona na początku tylko prostestowała, ale chyba potem ją zwyczajnie zatkało. Tzn. to on ją zatkał, jeśli ująć rzecz dosłownie. ***
Boję się swoich snów, są coraz bardziej rzeczywiste, chociaż (na pozór?) tak nierealne...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz