O mnie
środa, 29 września 2010
Po raz pierwszy od wielu dni widziałam ją szczęśliwą. Roześmiana nabierała energii, z każdym dniem wyglądała lepiej. Jej poszarzała twarz nagle stała się pełna życia i wigoru. Jednak jej szczęście, którym tryskała zostało okupione cierpieniem. Nie było to jednak istotne w tej chwili, nawet pokój odwiecznego konfliktu ze samą sobą, w którym żyła był spokojniejszy. Patrząc w lustro widziałam inną twarz. Ale stłukłam lustro.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
